Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 16 listopada 2017

SZYDEŁKOWE GWIAZDKI

Coraz bliżej święta i czas pomyśleć o dekoracji domu. Długo zastanawiałam się czym w tym roku upiększyć mieszkanie i po przejrzeniu gazet tych nowych i tych starych, internetu znalazłam kurs jak zrobić gwiazdkę. Gwiazdek szukałam już jakiś czas, zależało mi na ładnej i prostej, takiej którą robi się szybciutko bo trochę ich potrzebuję i tak oto mam swoją gwiazdeczkę.






Jeszcze pare ujęć na fotelu, który ostatnio zamieszkał w naszej sypialni i nareszcie wygodnie mogę sobie dziergać...




...no, chyba że ktoś mnie uprzedzi i będzie pierwszy na fotelu, najszybsza jest Zuzia a i mąż stwierdził, że całkiem fajnie się w nim śpi :).


Muszę się Wam przyznać, że była to miłość od pierwszego spojrzenia. Stał Ci on w sklepie i się do mnie uśmiechał, od razu wiedziałam, że to jest to czego szukałam od dłuższego czasu. Taki trochę babciny ale mój :) i dobrze nam razem :).
Pozdrawiam - Małgosia W.

środa, 8 listopada 2017

NA OBIAD I NA PODWIECZOREK :)

Tak to jest jak ma się dzień wolny... to co robię, wymyślam... i tak przypomniały mi się PYZY ZIEMNIACZANE jakie robiła moja Teściowa, ja jakoś nie miałam serca do tego dania ale dziś to się zmieniło i padło, że na obiad będą. Niestety nie mam starego przepisu ale od czego jest internet i mnóstwo książek kulinarnych... poszperałam i tak troszkę na oko zrobiłam... wstyd się przyznać ale moje pierwsze PYZY ZIEMNIACZANE w życiu :).

A oto foto relacja z przygotowań...






...niestety nie podam dokładnych proporcji bo trochę na tzw. oko robiłam ale to naprawdę nic trudnego... oj, chyba częściej będę je robić. Jeszcze tylko cebulkę podsmażę i gotowe :)
Zaskoczę mojego Męża bo tego to On dziś się nie spodziewa :)). 
Robiąc pyzy, czekając na dostawę zamówionego fotela do sypialni (nareszcie po 6 latach zniknie plastikowy fotel ogrodowy :)) ), postanowiłam coś na osłodę życia jeszcze zrobić. Ostatnio Zuza jęczała aby upiec biszkopt, taki suchy, bez przełożenia, na to ma biszkopciki z przepisu na biszkopt, zmiana jest tylko taka, że nie jeden placek a małe okrągłe placuszki, 
PRZEPIS NA BISZKOPT JASNY może się komuś przyda.


Jak widać na poniższym zdjęciu Kuba jako pierwszy degustuje biszkopciki...


...chyba smakują bo kilka ich już poszło do brzuszka.


Pozdrawiam - Małgosia W.



sobota, 4 listopada 2017

PASTA RYBNA NA KOLACJĘ

PASTA RYBNA na kolację to pomysł mojego męża, coś go naszło na smak, który dawno był u nas zapomniany a kojarzy mi się jeszcze z czasami dzieciństwa. Na pewno znacie  pastę rybną, robi się ją w tempie ekspresowym i w takim samym znika. Dziś chciałabym podzielić się z Wami przepisem, który pewnie znacie... a jak nie znacie to może się przyda :).

Potrzebujemy:
- ryby w puszce (u nas był to śledź w pomidorach)
- twaróg
- cebula 
- sól i pieprz do smaku
- można doprawić ketschupem


Rybę, twaróg i pokrojoną cebulę wrzucamy do miseczki. 


Wszystko mieszamy i doprawiamy do smaku.


Gotowe... prawda, że proste, a jakie pyszne i coś innego na kolację.


Smacznego!!! :)


Czasami zapominamy o różnych potrawach, które jadało się gdzieś, kiedyś...
...muszę zacząć częściej wracać do takich dań :).

Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli - Małgosia W.

sobota, 21 października 2017

OGRODOWE PORZĄDKI

 Liści nasypało i czas zabrać się za porządki w ogrodzie ale jak tu sprzątać gdy  dziecię bawi się w najlepsze.



Osobiście nie lubię jesieni, no chyba, że jest słoneczna, ale taki dzień jak dziś też jest przyjemny...



 ...zwłaszcza jak ma się takiego pomocnika od razu szybciej się pracuje :).



Na sobotnie popołudnie i niedzielną kawę przygotowałam ciasto "LEŚNY MECH" przepis TU.



Pozdrawiam jesiennie ale cieplutko - Małgosia W.

czwartek, 19 października 2017

JESIENNA NIEDZIELA

Niedziela 15.10.2017 r. zaskoczyła nas piękną letnią pogodą z temperaturą 22 stopni C i jak tu siedzieć w domu. Nie musimy się zastanawiać zbyt długo, taka okazja pogodowa może nie nadejść aż do wiosny czyli szybkie śniadanie, coś do picia i jedzenia w plecak i ruszamy. 



Tym razem padło na SZKLARSKĄ PORĘBĘ od nas jest to ok. 2 godzin jazdy samochodem  czyli spokojnie. Jedyne o czym zapomnieliśmy to aparatów :( ale po co mamy telefony, zdjęcia są  co prawda troszkę gorszej jakości ale są :).


Na Szrenicę (1362 m n.p.m.) w górę i w dół wjechaliśmy i zjechaliśmy kolejką. Po omdleniu na trzech koronach taka odważna to nie jestem i nie ryzykuję górskich wędrówek. 


Wjazd na samą górę był bardzo przyjemny choć zajął nam troszkę czasu.





Do schroniska pomalutku i spacerkiem sobie doszłam. 


Chwilka przerwy i spacer do drugiego schroniska.






Wyjazd na szybko, bez przygotowania i zastanowienia się ile czasu nam zajmie wjazd na Szrenicę i zjazd z niej a zatem wykupiliśmy parking tylko na  3,5 godziny, okazało się trochę za krótko, czyli nie zdążyliśmy dobrze dotlenić płuc bo trzeba było wracać do samochodu.


Wycieczka choć krótka bo bardzo przyjemna, postanowilśmy, że w 2018 r. zarezerwujemy pokój i na parę dni przyjedziemy aby troszkę więcej pozwiedzać Karkonosze i pospacerować po samym miasteczku bo tylko przejazdem mogłam podziwiać jego piękno.

INFORMACJE PRAKTYCZNE:
cena biletu za jedną osobę wjazd i zjazd na Szrenicę to koszt: 36,00 zł.


Wjazd i zjazd podzielony jest na dwie sekcję i można skorzystać z krótszego wjazdu i dalej udać się pieszo lub przesiąść się i jechać dalej (my skorzystaliśmy z sekcji I + II).
Przy przesiadce na drugi przejazd musieliśmy ponieść opłatę 6 zł od osoby i jest to bilet wstępu do Karkonoskiego Parku Narodowego. Nie wiem dlaczego bilety do parku nie są sprzedawane przy kupnie biletów na kolejkę i nie mam pojęcia jak płacą turyści którzy nie korzystają z kolejki.


Wracając zdążyłam kupić tylko magnes, obowiązkowa pamiątka na nic innego już nie mieliśmy czasu.


Myślałam, że na Grecji zakończymy podróżowanie w tym roku a tu taka niespodzianka od natury, piekna pogoda. Nie mówię, że to już koniec podróży choć chyba wszystko na to wskazuje, przed nami listopad i grudzień a zimę zapowiadają srogą, no, zobaczymy. W takim razie trzeba zacząć planowanie wyjazdów od marca 2018 r.  i zobaczymy co przyniesie życie.
Pozdrawiam - Małgosia W.

czwartek, 12 października 2017

NASZE GRECKIE WAKACJE (6) - PAMIĄTKI

30.09.2017 r. sobota - wróciliśmy do domu, tydzień to jednak mało, ale z drugiej strony dobre i to :). 


Pozostały nam już tylko wspomnienia, zdjęcia i pamiątki.
Brak miasteczka w pobliżu to i pamiątek mało, jak z żadnej innej podróży, ale te "obowiązkowe" mamy:
1) COŚ DLA WNUKÓW...


2) MAGNESY...


3) KUBEK...






4) miał być dżem figowy a są FIGI W SYROPIE, nieszkodzi też pyszne...


...myślałam o miodzie z orzechami ale nie było, szkoda taki przywiozłam z Krety był pyszny...

5) SŁODYCZE...


6) i KARTKA POCZTOWA, zawsze wysyłamy do siebie...

(na dzień dzisiejszy brak zdjęcia jeszcze do nas nie dotarła :( gdy tylko poczta dostarczy przesyłkę natychmiast wstawię zdjęcie)


W samolocie zawsze czytam, szybko mija podróż i bez stresu.
Pozdrawiam - Małgosia W.