Łączna liczba wyświetleń

środa, 5 lutego 2014

SÓWKI...

taki mały hafcik na dwa wieczorki, jeszcze nie wiem do czego go dopasuję ale bardzo mi się spodobały, prawda, że słodkie....
Pozdrawiam - Małgosia W.

czwartek, 30 stycznia 2014

SKRZYPECZKI HAFTEM KRZYŻYKOWYM...

skończyłam taki sobie obrazek ze skrzypeczkami. Obrazek ten powstał na życzenie mojej przyjaciółki, spodobał jej się, poprosiła abym jej wyszyła, więc ma. Nie będę owijać w bawełnę, że powstał w ciągu miesiąca bo tak nie było, jak to u mnie bywa wszystko musi swoje odczekać i tak też było z tą pracą. Grażynka stwierdziła, że cierpliwie poczeka i doczekała się a ja jestem szczęśliwa, że w tym miesiącu udało mi się skończyć dwie praca które leżały w szufladzie i trochę mnie sumienie męczyło, że taka jestem nie stała w pracy i skaczę z pracy na pracę.
A oto wspomniane skrzypeczki:


Pozdrawiam - Małgosia W.

środa, 22 stycznia 2014

SKOŃCZYŁAM...

tak, skończyłam statek, który zaczęłam haftować jak mnie pamięć nie myli to w 2009 r. Szok!!!!
Gdybym nie skakała z robótki na robótkę to pewnie byłby już dawno skończony, oprawiony i dekorowałby ścianę a tak jeszcze zostały obrysy do wyszycie, mam nadzieję, że do końca miesiąca go upiększę :))
Oto on:

a teraz coś morskiego na obiad. Proponuję
MAKARON PENNE Z ŁOSOSIEM I SOSEM ŚMIETANOWYM

Składniki:
makaron penne (rurki)
łosoś ilość wg uznania ja na dwie osoby miałam 350 g
paczka szpinaku
brokuł
Przygotowanie: 
1) makaron gotujemy,
2) łososia solimy, obtaczamy w mące i smażymy,
3) brokuł gotujemy
4) szpinak rozmrażamy wg opisu na opakowaniu, dodajemy czosnek, gałkę muszkatałową wg własnego smaku można dodać trochę przygotowanego sosu śmietanowego

Przygotowujemy sos śmietanowy: ja zawsze robię ze słodkiej śmietanki Łowicz 18% + dodaję łyżkę zwykłej 12%, sól, przyprawy wg uznania w zależności od potrawy, może to być koperek (bardzo fajnie pasuje do łososia), zioła prowansalskie lub co kto lubi.
Sos śmietanowy można zastąpić beszamelowym.

Gdy mamy wszystkie składniki ugotowane to wykładamy na talerz:
makaron, łosoś, szpinak i brokuł a następnie polewamy sosem. Pycha!!!!!!!!!!

 
Życzę smacznego i pozdrawiam - Małgosia W.



 


środa, 15 stycznia 2014

SZARLOTKA I KARNAWAŁ

Dziś proponuję SZARLOTKĘ, ciasto które chyba każdy lubi.


Przepis który podam stosuję od lat i nigdy mnie nie zawiódł. Jabłka można zetrzeć świeże lub wyłożyć gotowe ze słoika. Ja czasami używam mieszanki jabłek z ananasem i wiórkami kokosowymi, polecam też jest bardzo dobra tylko wtedy nie dodaję cynamonu.

Składniki:
ciasto: 50 dag mąki, 10 dag cukru, 1 kostka margaryny, 3 jaja, szczypta soli, cukier waniliowy, 3 łyżeczki proszku do pieczenia.
nadzienie:  1 kg jabłek 10 dag cukru, cukier waniliowy, bakalie jak ktoś lubi, cynamon do smaku

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, dodać cukier, resztę sypkich składników i margarynę. Wyrobić ciasto, podzielić na dwie części. Jedną część ciasta wyłożyć na blaszkę i podpiec 10 - 15 min.
Jabłka zetrzeć na tarce o dużych otworach (nadmiar soku wycisnąć) i wymieszać z pozostałymi składnikami nadzienia.
Gotowe nadzienie wyłożyć na podpieczony placek,  masę jabłkową przykryć drugą częścią ciasta.
Piec godzinę w temp. 200 stopni C. 
Po upieczeniu posypać cukrem pudrem.

 
A teraz propozycje stroi na KARNAWAŁ dla dzieci, może ktoś skorzysta.



Mój syn przebrany za bałwanka a kilka lat później za Alladyna, był jeszcze Piotrusiem Panem.
Poniższe stroje są propozycją z Burdy - styczeń 1991.

 
Moja wnusia miała wczoraj w przedszkolu bal, chciała być MOTYLKIEM, zdjęcie w najbliższym czasie.

  Małgosia W.

środa, 8 stycznia 2014

CO PRZYNIESIE...

NOWY ROK 2014  - ZOBACZYMY

Nie mam żadnych postanowień na ten rok 2014, tak więc co przyniesie nowy rok to będzie, a postanowienia i tak w ciągu roku gdzieś się gubią. W tamtym roku miałam dużo planów i niestety nie wszystko się udało zrealizować, życie toczy się własnym torem.
Rok 2013 zakończyłam szczęśliwie po operacji wycięcia węzłów chłonnych i z wynikiem który mnie uszczęśliwił, nie mam nowotworu :))) Postanowiliśmy z mężem to uczcić i bez planowania pojechaliśmy na pierwszy długi weekend w tym roku nad morze, pogoda dopisała, pobyt się udał i chyba tak będziemy częściej spontanicznie tylko hasło jedziemy i w drogę :)



  Życzę Wszystkim którzy do mnie zaglądają samych ciepłych i uśmiechniętych dni

Pozdrawiam - Małgosia W.

JUŻ TYLKO WSPOMNIENIA...

tak, tak wspomnienia po Świętach Bożego Narodzenia. Czekamy cały rok a tak szybko mijają, zatem jeszcze  zdjęcie - wspomnienie, nie wiem jak u Was ale ja piekę ciasto o nazwie Szarlotka japońska tylko w Boże Narodzenie i tradycją się stało, że na Święta kupuję kawę pomarańczową o słodkiej nazwie Miłość w Paryżu, są to dwie rzeczy jakie kojarzą mi się ze Świętami w moim domu, bo są tylko u nas raz w roku i magiczny czas jaki towarzyszy przygotowaniom.


A oto przepis, może przypadnie do smaku i będzie u Was częstszym gościem na stole.

Składniki:
8 jaj,  25 dag margaryny, 40 dag cukru pudru, 30 dag maku, 60 dag jabłek, 10 łyżek kaszy manny, płaska łyżeczka proszku do pieczenia, bakalie.
polewa: pół kostki margaryny, pół szklanki cukru, 2 czubate łyżki kakao, 2 łyżki wody

Margarynę ucierać z cukrem, dodawać po jednym żółtku oraz po łyżce maku (ja użyłam gotowego z puszki) i ucierać. Następnie dodać jabłka starte na dużych oczkach, wymieszać. Na koniec dodać dobrze ubitą pianę z białek, kasze mannę, bakalie i lekko wymieszać.
Piec w temp. 200 stopni C około 50-60 min.

Wszystkie składniki polewy włożyć do naczynia i gotować około 4 min. 
Wystudzony placek polać ciepłą polewą.   Smacznego!!!!!!!!!!!!!!!

Pozdrawiam - Małgosia W.







piątek, 27 grudnia 2013

I PO ŚWIĘTACH...

...ale pozostały jeszcze dekoracje, które będą cieszyć oczy jeszcze przez jakiś czas.

ANIOŁEK, kolejny zrobiony na prezent, dla siebie nie zrobiłam ani jednego.
 
W tym roku postanowiłam uszyć świąteczne zasłonki do kuchni, oto one... 
 
a na szyby powiesiłam parę gwiazdek...
 
a za oknem widać udekorowane choineczki
 
Miłego odpoczynku życzy Małgosia W.





środa, 25 grudnia 2013

WESOŁYCH ŚWIĄT

Kochani,
 pomimo iż ostatnio mało mnie na blogu to
 życzę Wszystkim zdrowych, wesołych, bardzo ciepłych i rodzinnych
Świąt Bożego Narodzenia
Pozdrawiam gorąco - Małgosia W.

czwartek, 10 października 2013

NA CHŁODNIEJSZE DNI...

coś ze starych gazetek. Nie są to najmodniejsze wzory, choć może coś przypadnie do gustu...

1970 rok
1972 rok
1988 rok
1990 rok
 
Skany pochodzą z archiwalnych gazetek Wykroje i wzory, kiedyś prenumerowałam przez kilka lat. Propozycje 1970 i 1972 pochodzą z gazetek kupowanych przez moją mamę ja posiadam te trochę młodsze czyli 1988 - 1990. Miło czasami poprzeglądać stare wydania, a i wspomnienia wracają :).
Jeśli będzie coś nieczytelne to proszę o komentarz prześlę skan na podany e-mail.

Pozdrawiam - Małgosia W.


środa, 2 października 2013

PACJENT = KASA

...może się mylę, ale po ostatnich moich doświadczeniach ze SŁUŻBĄ ZDROWIA dochodzę do wniosku, że nie liczy się człowiek a kasa, znajomości, układy.
Ale od początku,
w sierpniu  z lewej strony szyi spuchłam i wyglądałam jak chomik :) od razu poszłam  do lekarza rodzinnego, z grubej rury dostałam skierowanie do chirurga onkologa :(. Namiary dostałam od Pani doktor, o dziwo w ciągu tygodnia wizyta na fundusz, pomyślałam SUPER... długo nie będę się denerwować i szybko wyjaśnimy co za licho się czepiło. Za szybko, oj, za szybko się cieszyłam, doktor zrobił USG i stwierdził, że tym muszą zająć się szczękowcy tj. chirurgia twarzowo-szczękowa, (wyniku USG ani opisu nie dostałam) no fajnie pomyślałam, ale nic na drugi dzień  udałam się do szpitala zapytać o terminy wizyt i okazało się, że mogę z marszu iść na oddział, cała szczęśliwa, że idzie jak po maśle a wszyscy narzekają na służbę zdrowia a tu proszę mówisz i masz... i na  tym się moje szczęście kończy. Pan Doktor zbadał, stwierdził, że to chyba będzie kamica ślinianek, muszę zrobić zdjęcie szczęki ale prywatnie bo szpital nie robi takich zdjęć... o zgrozo pomyślałam, oddział szczękowy i nie robi zdjęć szczęki? no ale cóż robić, jak każą to poszłam... zapłaciłam 40 zł na drugi dzień udałam się do szpitala. Znowu zdziwienie, na zdjęciu nie za bardzo widać kamyczka, może jest a może nie, więc Pan Doktor wezwał kolegę po fachu aby zrobić USG i uwaga brak słów... umówiłam się z Panem Doktorem od USG na konkretny dzień bo oddział szczękowy ma wyznaczone tylko 2 godziny dwa razy w tygodniu na innym oddziale do korzystania z aparatury. Jak sprawnie obsłużyć pacjenta, jak szybko mu pomóc? W umówionym dniu przyszłam na badanie, miało odbyć się o godz. 13.00 odbyło się po 14.00 (pacjent ma czas) USG zrobione i cała szczęśliwa przyszłam następnego dnia pod gabinet Pana Chirurga. Wizyty na tabliczce na drzwiach : od 8.00 do 12.00, i co z tego. W pierwszej kolejności pacjenci szpitala, rozumiem, ale można napisać, że od 10.00 - 12.00 bo rano szpitalni obsługiwani. Stałam od 8.00 rano do 10.00 i doszłam do wniosku, że ulubionym słowem lekarzy i pielęgniarek jest słowo: CZEKAĆ, ktokolwiek i cokolwiek by się nie spytał słyszeliśmy CZEKAĆ. Nadmieniam, że gdy tak czekałam z innymi pacjentami to oprócz pacjentów szpitalnych przyjmowani są poza kolejką znajomi. :) Doczekałam się wizyty, badanie trwało 2 minuty, a 20 minut to biurokracja, (Pan doktor szukał pieczątki, skierowań i zanim wpisał do komputera wszystko co potrzeba i jeszcze podczas mojej wizyty przyjął znajomą), po dotykał, obejrzał wynik i stwierdził, że dalej nie jest pewien, że ten kamyk tam jest, kolejne skierowanie tym razem na tomograf komputerowy. Zeszłam do rejestracji i usłyszałam już nie zapisują, proszę przyjść w przyszłym tygodniu będą zapisy na ...STYCZEŃ 2014 - SZOK -  i co tak będę chodzić i zastanawiać się co mi jest ze spuchniętą szyją?. Poszukałam po internecie w innych szpitalach i klinikach, może znajdę szybszy termin i znalazłam 350 zł prywatnie.
Moje pytanie:
Czy onkolog nie mógł mi dać opisu dla szczękowców? Po co robić dwa razy USG - chyba, że wszyscy na tym zarabiają, jedna klinika a później druga bo wykażą, że takie badanie się odbyło.
Czy nie można było zlecić wszystkich badań od razu?
Czy w tym chodzeniu po gabinetach jest ukryty jakiś sens?
Po co płacę składkę zdrowotną skoro muszę chodzić  prywatnie i płacić?
Zobaczymy co będzie dalej... cdn.

Oj, chyba Was zanudziłam, ale musiałam się wyżalić, przez to chodzenie po lekarzach zaniedbałam robótki... już mi się do nich tęskni i myślę co by tu nowego zrobić.

Następny wpis będzie bardziej pogodny - Pozdrawiam Małgosia W.