Łączna liczba wyświetleń

piątek, 19 października 2018

CIASTO CZEKOLADOWE Z JABŁKAMI

Zaczynamy weekend. Na miły początek poczęstujcie się 
CIASTEM CZEKOLADOWYM Z JABŁKAMI :)


Ciasto robi się szybko, jest pulchne, wilgotne i przepyszne :) zresztą co ja tu będę Wam opisywać walory smakowe, spróbujcie je zrobić a przyznacie mi rację...

Skladniki na tortownicę 24-26 cm:
150 g masła lub margaryny 3 jajka 150 g cukru 1 łyżeczka cukru waniliowego 2 łyżki kakao 225 g mąki 2 łyżeczki proszku do pieczenia ok. 750 g jabłek lub innych twardych owoców (np. gruszki)

Wykonanie:
Masło lub marganynę mięką ucieramy z cukrem, następnie dodajemy jajka (całe), gdy mamy ładnie połączone jajka z tłuszczem i cukrem to dodajemy pozostałe składniki sypkie czyli: cukier waniliowy, kakao, mąkę, proszek do pieczenia. W tak zwanym międzyczasie obieramy jabłka, kroimy w kostkę (nie musi być równa). Pokrojone jabłka dodajemy do gotowego, utartego ciasta. Mieszamy wszystko razem łyżką. Wykładamy do tortownicy i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C, u mnie piekło się 55 minut, ale należy sprawdzać patyczkiem, każdy piekarnik inaczej piecze. Wszystko...
:) Smacznego !!!! :)


To chyba był błąd, że upiekłam małe ciasto w tortownicy a nie dużą blachę.
Jak widać na zdjęciu chętni już są :)...


...a to dopiero piątek. Moja piątkowa rutyna to sprzątanie aby sobotę mieć już naprawdę wolną, ale ostatnio zaczynam pieczenie też w piątek a sobotę zaczynam spokojnie od kawy i kawałka ciasta... :)


Coś mi się zdaje, że w niedzielę będzie tylko kawa :)
Miłego weekendu Wam życzę - Małgosia W.

poniedziałek, 8 października 2018

JESIENNY SPACER PO ZAPORZE

Ostatnia niedziela września tego roku była tak piękna i ciepła, że szkoda siedzieć w domu. Po zastanowieniu się gdzie byśmy poszli bądź pojechali na spacer padło na ZAPORĘ W PIECHOWICACH. 



 Ma ona 270 metrów długości, 50 metrów grubości w podstawie i ponad 7 metrów w koronie. Jest największą zaporą kamienną w Polsce.



Spacer po ZAPORZE robi wrażenie, oj wielka ona. Okolica bardzo ładna. Przechodząc przez ZAPORĘ udaliśmy się spacerkiem do pobliskiego lasku, zagajnika, parku nie mam pojęcia jak  nazwać ale fajnie się spacerowało w piękną pogodę, wśró kolorów jesieni gdy naszym oczom ukazał się budynek...



...opuszczona ruinka. Nie wiem jakie czasy pamięta ale szkoda, bardzo szkoda, że stoi i straszy... ile takich budynków w Polsce?





Widok na okolicę od strony ZAPORY - przepiękny, szkoda, że zdjęcia tego nie oddają.



Niestety nie tylko budynek stoi i niszczeje, kiedyś do ZAPORY można było dojechać pociągiem, dziś już po torach można sobie pospacerować i porobić zdjęcia.






Torami można dojść do pięknego mostu którego nie mogłam nie sfotografować :)



Byliśmy tu pierwszy raz i na pewno nie ostatni, aż mam ochotę powtórzyć taki spacer o każdej porze roku i zobaczyć jak zmienia się krajobraz.  Spacerując - zgłodnieliśmy, nie ma się co dziwić bo był to czas na późny obiad a właściwie obiadokolacje. 


Wracając zajechaliśmy do restauracji która kiedyś była młynem. Maszyny do mielenia mąki już tylko są ozdobą.


Obiad pyszny - pierś z kurczaka w sosie z ajwaru, kasza i warzywa grilowane a kusiły mnie pierogi z gęsiną, chyba wybierzemy się tam kiedyś specjalnie na te pierożki :)...


...deser musi być - gruszka w sosie czekoladowym z gałką lodów i bita śmietana.


Bomba kaloryczna, ale co tam, od czasu do czasu można :)
Wrzesień minął mi tak szybciutko, że czasami zastanawiam się czy wogóle był? 
Czy Wam też tak czas ucieka?
Pozdrawiam, życzę miłego tygonia - Małgosia W.

niedziela, 30 września 2018

BURACZKI W SŁOIKU

Na koniec września pobawiłam się jeszcze w przetwory. 


Jakiś czas temu robiłam buraczki z papryką na zimę, później zapomniałam o tym przepisie mimo iż bardzo dobre. Porządkując stare przepisy wypadła mi katka z przepisem na nie, jakby się upominała aby się nią zainteresować, ot taka magia i stwierdziłam czemu nie :), choć przetworów robię już dużo mniej niż kiedyś to chętnie w piwnicy je zobaczę. I dziś tak na koniec września podzielę się z Wami tym przepisem, myślę, że nie jest za późno aby spróbować je zrobić i mieć gotową surówkę na obiad.

POTRZEBUJEMY

6 kg buraków surowych
10 szt. cebul
10 szt. dużych papryk
1 szkl. oleju
1 szkl. octu 10%
1 szkl. cukru
2 łyżki soli
pieprz (do smaku)


Buraki gotujemy, obieramy...


...i ścieramy na dużych oczkach.


Jak mamy pomocnika to praca idzie szybciej i pewnie będą bardziej smakować :), pomoc bezcenna :).


Cebulę, paprykę kroimy w kostkę lub jak kto lubi. Łączymy z buraczkami i dodajemy olej, ocet, cukier, sól, pieprz, mieszamy i pozostawiamy na chwilkę aż puści sok. Gotujemy godzinę w słoikach, ja zrobiłam troszkę na odwrót. Gotowałam w garnku i gorące wkładałam do słoików, zakręcałam na gorąco, stawiałam na pokrywce a odwracam jak ostygną i gotowe.


Teraz tylko cieszyć się gotową surówką a dziś jest ten dzień gdy nie pomyślałam o surówce do obiadu i taki zapas w piwnicy jest zbawieniem, po sklepach biegać nie będę w niedzielę bo mi się najzwyczajniej w świcie nie chce, łatwiej jest zejść do piwnicy :).

Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli - Małgosia W.





piątek, 21 września 2018

NA KONIEC LATA...

Lato się kończy, a pogoda taka piękna, nie czuć nadchodzącej jesieni, no może ranki troszkę chłodniejsze. My jeszcze na urlopie choć w domu, ale te ostatnie dni postanowiliśmy wykorzystać i spędzić  w GÓRACH STOŁOWYCH. 

20.09.2018 r.
 godzina 12:00

Wspinaczkę swą zaczęliśmy od wsi Karłów (12 km od Kudowy Zdrój) na Strzeliniec Wielki (919 m n.p.m.). 


Uwaga!!!! 
Będzie dużo zdjęć, ale inaczej się nie da. Przepiękne widoki, aż dech zapiera i wszystko chcielibyśmy zachować choćby na zdjęciu bo w pamięci na pewno...


Trasa zróżnicowana, raz spokojnie...


raz trochę trudniej...



czasami bardzo ciasno...



a czasami prawie, że na czworakach...


 

...chwilka odpoczynku na złapanie oddechu...


...i dalej między skałkami... 


...momentami ślisko i dobrze, że łańcuchy przy ścianach...






Na szczycie działa schronisko, przy którym znajduje się jeden z punktów widokowych. 





Za schroniskiem zaczyna się płatny odcinek zwiedzania, obejmujący labirynt na wierzchołku Szczelińca. Bilet normalny to koszt 10 zł od osoby.






 



 

W dół idzie się łatwiej i szybciej...



...same schody, skałki  i przepiękne krajobrazy...


...udało się... dałam radę i jestem z siebie dumna bo początek był trudny i myślałam, że się poddam i zawrócę...

 wyjście - godzina 14:05 . 

Bardzo polecam taką wycieczkę.  Spacerując labiryntem wśród skał można zapomnieć choć przez te dwie godziny o kłopotach dnia codziennego. Odstresować się choć na chwilkę. Muszę przyznać, że pomysłodawcą wczorajszej wycieczki był mój mąż bo ja oczywiście miałam bardziej przyzniemne sprawy typu pranie, sprzątanie, prasowanie, przetwory itp. jestem mu wdzięczna, że mnie namówił i ostatnie dni urlopu poczułam się jak na wakacjach. Oczywiście po zejściu był obiadek...


...i szarlotka...


...nie zapomnieliśmy o pamiątkowym magnesie...


...i oczywiście kawusia :) czyli kalorie spalone kalorie nadrobione :)


Pozdrawiam bardzo serdecznie - Małgosia W.