Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 4 września 2018

LETNIA TORBA - WOREK

Mamy wrzesień, jeszcze ciepełko a my jak co roku zaplanowany urlop. Urlop tym razem spędzimy w Chorwacji, czyli słoneczko i błogi czas na plaży. Podczas powolnego przygotowywania się do wyjazdu stwierdziłam, że przydała by mi się torba na plażę :) Wybrałam się do sklepów na szukanie czegoś ciekawego ale niestety o tej porze roku to już jesień a nie lato.  Postanowiłam, że sama coś sobie zrobię lub uszyję. Przegląd internetu i zauroczyły mnie torby typu MOCHILA BAG. 





(zdjęcia pochodzą z pinterest)

Torby śliczne, wykonanie krok po kroku w internecie można znaleźć, ale czasu już mi brakło na zrobienie takiego cudeńka. Nie dałam za wygraną i z resztek które zalegały w szufladzie powstała moja LETNIA TORBA - WOREK.


Nie jest tak śliczna jak MOCHILA BAGA, ale mam nadzieję, że zda egzamin.
A teraz kilka zdjęć jak powstawała...


Spód torby zrobiony jest ze sznurka bawełnianego 3 mm.




Góra ze sprutego starego swetra, który miał być przerobiony dawno, dawno temu :).


Dół to same półsłupki...


...góra to półsłupki i siateczka robiona łańcuszkami.


Jeszcze tylko pasek, też zrobiony półsłupkami na szerokość 6 oczek łańcuszka...


...i gotowe :)


Zapięciem jest sznurek, który ściąga górę torby i zabezpiecza przed dostaniem się niepowołanej "ręki" stoperem...


...a dół sznurków upiększony zostyał drewnianymi koralami.


I tak powstała na szybko moja LETNIA TORABA - WOREK.


Wymiary: średnica dołu - 21 cm, długość worka - 33 cm, długość paska - 67,5 cm

Pozdrawiam serdecznie - Małgosia W.


sobota, 1 września 2018

PASZTET Z CUKINII

Mamy wrzesień i zrobiło się tak jakoś jesiennie a cukinia, nie wiem dlaczego, kojarzy mi się właśnie z tą porą roku. Dziś zrobiłam PASZTET Z CUKINII, przepis znalazłam TU


Robiłam pierwszy raz i zastanawiałam się czy ostatni, ale muszę Wam powiedzieć, że chyba nie, rodzince smakował, bardzo fajny dodatek do pieczywa. Z cukini robiłam już placuszki i leczo ale warto pokosztować jej w innej odsłonie.
Oto przepis, może nie znacie a chcecie spróbować...  :)

SKŁADNIKI

  • 1 kg cukinii (3 średnie sztuki)
  • 1 cebula
  • 1 marchewka
  • 3 ząbki czosnku


4 łyżki oliwy
  • 3/4 szklanki bułki tartej
  • 5 łyżek kaszy manny
  • 4 łyżki posiekanej natki pietruszki lub koperku
  • 3 jajka
  • sól, pieprz, po 1 łyżeczce papryki w proszku, kurkumy, suszonego oregano

PRZYGOTOWANIE

  • Cukinię umyć, osuszyć, przyciąć na końcach, zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Cebulę obrać i również zetrzeć na tarce ale o małych oczkach.


  • Cukinię i cebulę umieścić w większej misce, dodać 1 i 1/2 płaskiej łyżki soli i wymieszać. Odstawić na około pół godziny, aż cukinia puści soki. Następnie wyłożyć ją na sito i bardzo dokładnie odsączyć.

  • Do odciśniętej cukinii dodać obraną i drobno startą marchewkę, przeciśnięty przez praskę czosnek, oliwę, bułkę tartą, kaszę manny, natkę pietruszki (ja dodałam koperek) i jajka. Doprawić pieprzem, papryką, kurkumą oraz oregano i dokładnie wyrobić.

  • Piekarnik nagrzać do 200 stopni C. Masę cukiniową wyłożyć do keksówki (moja miała 30 cm na 10 cm) wyłożonej papierem do pieczenia, uklepać, wyrównać łyżką.

  • Wstawić do piekarnika i piec bez przykrycia przez ok. 1 godzinę i 15 minut (do zrumienienia). 

Gotowe, można się delektować. Polecam, skusić się :) 


Smacznego :)
Życzę miłej niedzieli :) - Małgosia W.

środa, 29 sierpnia 2018

PIERWSZY RAZ :)

Taki dziwny tytuł dzisiejszego wpisu a chodzi tu o POMIDORY, które mam w swoim maleńkim ogródku pierwszy raz :). 


Tak, tak, jak dziwnie to brzmi ale  pierwszy raz odkąd mamy dom udało się nam wychodować własne POMIDORKI. 


Kilka razy sadziliśmy krzaczki ale nic z tego nie wyszło i już myślałam, że nie dla mnie POMIDORY  z własnego ogródka a tu proszę taka niespodzianka. 


Na wiosnę kupiliśmy tak na próbę, trzy maleńkie krzaczki  różnego gatunku (szkoda, że nie zrobiłam zdjęcia).


Postanowiliśmy z mężem, że spróbujemy ostatni raz, jak nie uda się nam wychodować to znaczy, że nie dla nas własne POMIDORY,  ale udało się i wszyscy się cieszymy. 



Dzieci najbardziej z tych maleńkich, śliwkowych. Śliwek na drzewie nie ma ale pomidory śliwkowe są :).


Dzieciaczki uwielbiają zrywać te maleństwa prosto z krzaka i od razu zjadają, czasami nie zdążę umyć :) ale takie najlepsze :).



Pamiętam jak rodzice kupili działkę a ja jako nastolatka powiedziałam, że mnie działka nie interesuje, bo się na tym nie znam. Oj, dziś myślę inaczej, jak to wszystko się zmienia i nigdy nie mów nigdy.


Pomidorki z serkiem wiejskim - uwielbiamy wszyscy :).

W przyszłym roku zasadzę więcej krzaków :).

Pozdrawiam - Małgosia W.

środa, 15 sierpnia 2018

MAŁY HAFCIK

Ostatnimy czasy bardzo mało haftuję ale żeby nie było, że nic nie robię to pokażę dziś Wam malutki hafcik, który został umieszczony na zakładce. 


Powstał on z myślą o Dorotce która prowadzi bloga http://rekoczynydoroty.blogspot.com/. Zakładka jest już u Dorotki tak więc może wyjść na światło dzienne i przedstawić się Wam :).


Foto na golasa czyli jak powstawała...


Przepraszam za jakość zdjęć ale robione były w ostatniej chwili :) ale ważne, że są.
Mam nadzieję, że posłuży Dorotce długo, długo... :)

Pozdrawiam gorąco - Małgosia W.

niedziela, 5 sierpnia 2018

MIAŁO BYĆ PLAŻOWANIE :)

Dziś tj. 05.08.2018 r. wybraliśmy się nad ZALEW w STAREJ MORAWIE i jakież było moje zdziwienie gdy po drodze zaczęło robić się coraz ciemniej. Przecież to złośliwość losu, cały tydzień gorąc, duchota, temperatura powyżej 30 stopni a jak w niedzielę plany na leniuchowanie to deszcz.



Tego to ja się dzisiaj nie spodziewałam, rano szybkie śniadanie, pakowanie na plażę i w drogę. Odpoczynek z książką i kawą mrożoną w ręce - takie były plany. Jeszcze miałam cichą nadzieję, że gdy dojedziemy to się rozpogodzi :) niestety, gdy dojechaliśmy to padało :(. 


Stwierdziłam, że jak już dojechaliśmy to chociaż zobaczymy co tracimy i będziemy wiedzieć na przyszłość czy warto jechać godzinę i czterdzieści minut. Parasol na szczęście mieliśmy w samochodzie czyli spacer po obiekcie.


Muszę przyznać, że pomimo deszczu było całkiem przyjemnie. 


Nad zalewem jest wszystko co potrzeba tj. plaża, brodzik dla dzieci, kąpielisko, molo, pomosty, wieża widokowa, 


toalety, kawiarnia, plac zabaw, RATOWNICY, pole namiotowe czyli nawet na dłużej można się tu zatrzymać. Wędkarze też tu znajdą cichy zakątek aby posiedzieć z wędką.


Dziś weszliśmy bezpłatnie (myślę, że pogoda nam to umożliwiła) ale w sezonie wstęp kosztuje:
osoby dorosłe - 6 zł a dzieci od 4 roku życia i młodzież do 18 roku życia - 4 zł.


Kto nie chce lub nie lubi leżeć może wypożyczyć sobie rower wodny lub kajak czyli każdy znajdzie coś dla siebie.


Wybierając się na wycieczki zawsze mamy plan B tj. gdyby coś poszło inaczej niż nasze plany. Dziś też tak było... planem B była wędrówka po pobliskich górach ale nie w deszczu... planu C już nie mieliśmy.


Siedząc w samochodzie i patrząc na spływające krople deszczu postanowiliśmy, że wracamy i zobaczymy co po drodze się wydarzy. Czyli carpe diem:) i chwyciliśmy, dotarliśmy do Kłodzka :) i tu miła niespodzianka bo wyszło słoneczko :)


Po drodze mijaliśmy JASKINIĘ NIEDŹWIEDZIA ale z tego co wiem, to trzeba wcześniej rezerwować i być odpowiednio ubranym...


...a ja na letniaka w końcu miała być plaża :).


Idąc do Rynku trafiliśmy na most Św. Jana zbudowany w stylu gotyckim a swoim wyglądem przypominający praski most Karola...


...tylko takich tłumów jak w Pradze nie ma i spokojnie można przejść.

 Najpierw most podziwialiśmy od strony rzeki Młynówki a następnie po schodach weszliśmy aby podziwiać go z bliska. 


Przepiękne figury przedstawiające świętych oraz figura Jezusa robią wrażenie. 

To miejsce trzeba koniecznie odwiedzić.
Most Św. Jana to piękna wizytówka miasta.


Zrobiło się cieplutko i dla ochłody - sorbet i dalej spacer po mieście.


Jeszcze po drodze obiad we włoskiej restauracji czyli ravioli ze szpinakiem i sosem gorgonzola i powrót do domu bo od jutra szara codzienność czyli praca :). 


Podsumowując nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, nie było plaży i leniuchowania za to był spacer i po drodze do domu piękne widoki. 
Do Kłodzka jeszcze kiedyś zawitamy ale na dłuższy spacer :). 

Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia 
Małgosia W.


  • 6Osoby dorosłe - 6,00 zł
  • Dzieci i młodzież do 18 roku życia - 4,00 zł
  • Wejścia grupowe (grupa licząca min 15 osób) - 20 % zniżki od ceny podstawowej biletu