Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 9 lutego 2015

WYGRANA ROZDAWAJKA...

...u Małgosi z zadziergana-owieczka.blogspot.com dotarła do mnie. Musiałam troszeczkę poczekać aż zrobi osobiście swoimi łapkami :) dla mnie rzecz którą sobie wybrałam z jej bloga a była to chusta. Oto co otrzymałam, chwalę się...

chusta jest przecudna, brak mi słów żeby ją opisać. Duża i cieplutka na teraz w sam raz aby ogrzała szyję a wiosną i latem też się przyda na chłodniejsze wieczory na ramiona, jednym słowem całoroczne cudo.
Tak bardzo się cieszę z tej chusty... kolor też trafiony jak najbardziej... po prostu cudo :) dziękuję Ci Małgosiu :) :) ;)

Mam nadzieję, że uchwyciłam delikatność tej chusty choć zdjęcia nie oddają jej wdzięku i delikatności oraz puszystości.
A teraz tort z okazji chrzcin mojego wnusia Jasia które odbyły się w tą niedzielę, był przepyszny - truskawkowy.
 
 
Pozdrawiam gorąco z zaśnieżonego dolnego śląska - Małgosia W.





sobota, 31 stycznia 2015

STYCZEŃ...

... minął w tempie ekspresowym.
Dziś ciasto PIANKA, szybka, smaczna i bez pieczenia, jedno z tych ciast które lubię najbardziej.


Biszkopty układam na spodzie tortownicy.
Śmietanka kremówka 30% (może być mleczko skondensowane - wychodzi lżejsza) ubita następnie dodaję powoli galaretkę rozpuszczoną w mniejszej ilości wodny niż na opakowaniu.
Owoce, co kto lubi, ostatnio użyłam mieszanki koktajlowej z puszki i zalewam następną galaretką.
Ot i cała filozofia, jak ktoś chce to może się pobawić i piankę zrobić kolorową w paseczki używając galaretek w różnych kolorach.
Smacznego!!!!!!!!!! :)

Ciąg dalszy bolerka, powolutku dzierga się...


i na koniec pochwalę się zakupem zestawu do haftu - METRYCZKA.


 Metryczka będzie dla mojego wnusia JASIA który 11 lutego 2015 r. skończy już 4 miesiące. Niestety jestem spóźniona z nią strasznie ale no cóż najpierw wstrzymała mnie moja choroba, później stwierdziłam że nie będę kupować przed narodzeniem malucha a następnie sklep w którym zamówiłam inny wzór niestety przez miesiąc nie potrafił zrealizować mojego zamówienia, tak więc byłam zmuszona zrezygnować i zamówić gdzie indziej i tak oto w ciągu 7 dni otrzymałam przesyłkę i zabieram się za dzierganie.
Jestem ciekawa jak mi pójdzie, do tej pory się nie przyznawałam na blogu ale jestem po dwóch operacjach guza oczodołu i efektem tego jest ślepe prawe oko, nie poddaję się i coś tam sobie dłubię pomalutku żeby nie przemęczać lewego oka ale przy tej metryczce jest trochę pracy a kolory w odcieniach brązu i beżu. No zobaczymy, nie ma co biadolić i do roboty.

 Pozdrawiam, życzę miłego weekendu - Małgosia W.



czwartek, 8 stycznia 2015

CHAŁKA...

moja pierwsza w życiu. Bawię się w kuchni już od jakiegoś czasu, lubię tą zabawę ale nie miałam okazji upiec chałki, zawsze kupowałam. Kiedyś musi być ten pierwszy raz i się trafiło. Zostały mi drożdże z rogalików, zastanawiałam się co z nich zrobić? Inaczej wyschną, zepsują się i je wyrzucę a nie lubię marnować jedzenia (na świecie tyle ludzi głoduje). Pierwsza myśl pizza na obiad ale nie miałam składników na udekorowanie jej a do sklepu nie chce się iść w taką pogodę (sklep po drugiej stronie ulicy :) lenistwo), może rogaliki - były niedawno i nagle kukułka a może chałkę lub bułeczki jakieś, pogrzebałam po różnych przepisach które chomikuję gdy tylko mi się coś spodoba i ta dam jest, tak więc do roboty.
I proszę udało się, no może nie jest tak ładnie uformowana jak te sklepowe ale jaka satysfakcja i przyjemność. 
Dzielę się przepisem może się przyda :)

ciasto:
40 g drożdży
2 szkl. + 3 łyżki mąki pszennej
1/2 szklanki mleka
1 jajko
2 łyżki masła
4 łyżki wody
3 łyżki cukru (dla mnie trochę za mało, następnym razem dam więcej, chałka musi  być słodka)

wykonanie:
  1. Drożdże rozetrzeć z łyżką cukru, zalać letnim mlekiem i rozmieszać z 3 łyżkami mąki.
  2. Zostawić do wyrośnięci.
  3. Do miski wsypać mąkę, wlać wyrośnięty rozczyn, jajko, pozostały cukier, rozpuszczone ciepłe masło, wodę i zagnieść ciasto (ja idę na wygodę i używam miksera, trzeba sobie życie ułatwiać) gdy maszyna wykona za mnie najcięższą robotę to wykładam na stolnicę, trochę powygniatam i gotowe.
  4. Zostawić do wyrośnięcia.
  5.  Podzielić na trzy części, z każdej części uformować wałki (długość wg uznania) i zapleść z nich warkocz.
  6. Chałkę ułożyć na blaszce wyłożonej papierem i piec 30 - 40 min. w 200 stopniach C.
Spróbujcie, pychotka  :) Smacznego!!!!

A tak przy okazji pochwalę się zaczętą robótką. Ma to być bolerko, nadmienię moje pierwsze, jakoś do tej pory na szydełku nie robiłam nic z ubrań, ale co z tego będzie czas pokaże. Mam nadzieję, że wytrwam do końca bo jak to u mnie bywa zaraz coś mi wpadnie innego do głowy i odłożę na  bok, zapomnę i po latach odkurzę zastanawiając się co to miało być.


Pozdrawiam - Małgosia W.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

RÓŻNOŚCI...

...tak zaczynam bloga w Nowym Roku. Nie chce nic postanawiać, obiecywać ani planować, rok 2014 nauczył mnie, że trzeba cieszyć się każdą chwilą, tym co jest tu i teraz, tym co przynosi nam szary codzienny dzień bo życie jest nieprzewidywalne.
Tak więc zaczynamy NOWY ROK trochę na słodko, trochę na ? (nie wiem jak opisać smak drugiej potrawy) i trochę robótkowo :) a przede wszystkim zimowo bo dziś u nas pada śnieg.

NA SŁODKO zapraszam na rogaliki, zawsze, wszędzie i na każdą okazję są dobre. Do tej pory robiłam tylko z ciasta drożdżowego a tym razem spróbowałam z ciasta krucho-drożdżowego i muszę przyznać, że są lepsze tak więc zapraszam na przepis:

 Ciasto - składniki:
1 kg mąki, 50 dag margaryny, 10 dag drożdży, 1 proszek do pieczenia, 4 jajka, 1/2 szklanki letniego mleka, 5 łyżek kwaśnej śmietany, 5 łyżek cukru kryształu, szczypta soli.

wykonanie: Drożdże rozpuścić w mleku i 2 łyżkami mąki. Odstawić do wyrośnięcia.
Margarynę wymieszać z mąką, dodać drożdże, pozostałe składniki i krótko wyrobić ciasto.
Pozostawić do wyrośnięcia. Gdy podwoi swoją objętość (ja dzielę na cztery kawałki) i rozwałkować.
Wykrawać trójkąty, nadziewać (np. marmoladą, powidłami co kto lubi) i zawijać w rogaliki.
Rogaliki ułożyć na blaszce do pieczenia.

Piec w temp. 180 - 200 stopni C ok. 20 - 30 minut (najlepiej sprawdzać czy są rumiane, każdy piekarnik inaczej piecze).

A to już gotowe do schrupania - smacznego!!!

A teraz trochę ROBÓTKI, skończyłam dawno zaczęty obrazek z ptaszkiem, niestety jest to moja pięta Achillesa, że zaczynam, potem zaczynam następną robótkę i następną i tak uzbiera się kilka na raz, wszystko chcę zrobić a niestety czasu brak, ale powoli staram się kończyć. Może w końcu nauczę się, że zaczynam jedną i ją kończę. Oto moja skończona ptaszyna :)


a teraz proponuję TERRINE RYBNĄ a właściwie z łososia. Nie potrafiłam określić smaku - rybi? chyba tak. Robiłam ją pierwszy raz na WIGILIĘ, sprawdziła się jest bardzo dobra. Myślę, że będzie to potrawa nie tylko wigilijna ale i na różne przyjęcia też świetnie się nadaje, oto ona.


składniki i wykonanie:
350 g ugotowanego na parze łososia
250 g wędzonego łososia w plastrach
200 g serka śmietankowego
drobno posiekana cebulka (według uznania)
1 pęczek koperku
sól, pieprz do smaku

1. Formę aluminiową do pasztetu posmarować oliwą i wyłożyć folią spożywczą. Na dno formy wyłożyć kilka gałązek koperku, resztę posiekaj. Plastrami wędzonego łososia wylep dno foremki. Zostaw troszkę do środka.
2. Ugotowanego łososia rozdziel na większe kawałki. Dodaj serek,posiekany koperek i cebulkę.  Delikatnie pomieszaj. Przełóż do formy. Owiń wystającą folią i lekko dociśnij. Wstaw do lodówki na 2 godziny lub całą noc.
3. Stężałą terrinę delikatnie rozpakuj z folii i przełóż do góry dnem na półmisek. Zdejmij resztę folii i gotowe. Smacznego !!!




A teraz trochę ZIMY :))


Miłego tygodnia - Małgosia W

















środa, 31 grudnia 2014

DO SIEGO ROKU...

 
Kochani!
 Życzę Wam aby ten rok 2015 był lepszy, dużo lepszy pod każdym względem od mijającego.
Oby wszystkie marzenia nawet te najmniejsze się spełniły.
Bardzo dużo nowych inspiracji i realizacji planów oraz postanowień.
A przede wszystkim zdrówka i dużo uśmiechu,
samych słonecznych dni.

Małgosia W.


sobota, 27 grudnia 2014

WYGRAŁAM...

...tak, tak wygrałam!!!!!!!!!  :)
Sama nie mogę w to uwierzyć ale to prawda, tym bardziej, że zastanawiałam się czy stanąć do kolejki bo jakoś nie mam szczęścia w takich zabawach a tu proszę taka niespodzianka., tym bardziej, ze sprawdziłam z opóźnieniem bo dopiero 24.12.14 r. a losowanie było 21.12.14 r. niczym prezent gwiazdkowy. Całkiem przypadkiem zaglądając co nowego na blogu u Małgosi, a tu :)  co widzę informację że to ja jestem tą szczęściarą. Jeszcze raz polecam bloga: 
http://zadziergana-owieczka.blogspot.com.

a oto wygrana:

Rozdawajka u mnie 
Pozdrawiam gorąco - Małgosia W.

środa, 24 grudnia 2014

Życzenia


Zdrowia - bym zawsze było,
nadziei - by nie opuszczała,
radości - by rozweselała,
miłości - by obrodziła,
dobroci - by zawsze była
oraz pozytywnego nastawienia do życia
z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzy
Małgosia W.

środa, 10 grudnia 2014

Rozdawajka z bonusem....





polecam zabawę u Małgosi na jej blogu: http://zadziergana-owieczka.blogspot.com
Naprawdę warto zajrzeć i obejrzeć cudeńka które wychodzą spod jej rączek :)

Pozdrawiam - Małgosia W.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

PYCHOTKA...

ciasto które gościło  u mnie w tą niedzielę. Polecam, robi się szybko i również szybko znika z blaszki.
A oto przepis:
składniki na ciasto:
20 dag margaryny
40 dag mąki
10 dag cukru
4 jajka
2 łyżki kwaśnej śmietany
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1 płaska łyżeczka amoniaku (ja dałam sody oczyszczonej)
1-2 słoiki powideł śliwkowych

Wykonanie:
1. Margarynę, mąkę z proszkiem i amoniakiem, żółtka i śmietanę wymieszać i zarobić ciasto.
2. Podzielić na 2 części, można na 3 jak ktoś lubi cieńsze placki.
3. Każdą część rozwałkować i wyłożyć na blaszce.
4. Białka ubić z cukrem na piane.
5. Rozwałkowane ciasta posmarować powidłami i wyłożyć ubitą pianę.
6. Można posypać pokrojonymi orzechami.
7. Piec w temp. 200 stopni C przez 30-40 min. (pilnować)
8. Po upieczeniu przełożyć masą budyniową. Ja idę na łatwiznę i zawsze robię masę gotową "karpatka" Delekta ale można innej firmy lub zrobić samemu a oto przepis:

składniki na masę:
25 dag masła
1/2 l mleka
5 żółtek
20 dag cukru pudru
3 łyżki mąki pszennej
3 łyżki mąki ziemniaczanej
 wykonanie: 
1. ugotować budyń i schłodzić
2. masło utrzeć
3. do masła dodawać stopniowo (po łyżce) przestudzony budyń, ciągle ucierając.


W ostatnim poście pokazałam kwiatuszki które robiłam na szydełku z czarnego kordonka a które wykorzystałam do wykończenia swetra. Sweterek uszyłam już jakiś czas temu i jak to u mnie bywa wszystko musi nabrać mocy urzędowej, tak więc leżał sobie nie skończony aż mnie naszło aby go wykończyć kwiatuszkami. Przód swetra jest gładki natomiast tył zdobią owe kwiaty.
Mistrzostwo świata to to nie jest ale i ja nie jestem krawcową, sama się uczę i pewnie wiele błędów popełniam ale jak dla mnie to może być.

Pozdrawiam - Małgosia W.

środa, 29 października 2014

NIE BYŁO...

mnie na blogu długo. Nie chcę się tłumaczyć ale złożyło się na to wiele powodów.
Pierwszy i najważniejszy to moje zdrowie które troszkę za szwankowało i znalazłam się w szpitalu. Drugi to ciągłe kłopoty z komputerem, napisać cokolwiek graniczy z cudem, a to się zawiesi, a to ciągle wskakują reklamy i nie potrafię sobie z nimi poradzić żeby mi nie przeszkadzały.
Trzecie to brak czasu, myślałam sobie, że jak jestem w domu na zwolnieniu to nadrobię zaległości, wszystkie rozpoczęte robótki które leżą w kącie i patrzą sobie na mnie i się uśmiechają, zostaną skończone, niestety tak nie jest :(. Myślałam, że w ten wolny czas będę bardziej obowiązkowa jeśli chodzi o bloga ale też niestety nie... nie wiem jak mam gospodarować czasem, żeby zrobić wszystko co bym chciała w miarę moich możliwości w tej chwili ograniczonych... Ale żeby nie było, że nic nie robię coś tam dziobię powolutku, ciasto jak co sobotę jest pieczone, tak więc koniec gadania i narzekania... 


SERWETA SKOŃCZONA



CZARNE KWIATUSZKI
będą mi potrzebne ale o tym w następnym poście (mam nadzieję, że nie długo).

A teraz coś na osłodę w te jesienne dni ciasto FALE DUNAJU na pewno je znacie. Ciasto to zawsze piekę jesienią, sama nie wiem dlaczego. Oto przepis:

SKŁADNIKI do ciasta:
25 dag masła
25 dag cukru
30 dag mąki tortowej
6 jajek
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki mleka
2 płaskie łyżki kakao

WYKONANIE:
1. Masło, cukier,  żółtka utrzeć.
2. Wsypać mąkę z proszkiem i dalej ucierać, dodając mleko.
3. Z białek ubić pianę dodać do ciasta i delikatnie zamieszać.
4. Ciasto podzielić na 2 części.
5. I część ciast wylać na blaszkę a do II dodać kakao i wylać na jasne ciasto.

Potrzebne nam będą owoce jabłka lub gruszki, w moim przypadku były to jabłka.
Obrać i pokroić na ćwiartki następnie układać na wierzchu, grubszą stronę lekko wciskając w ciasto.

PIEC w temp. 180 stopni C 40-60 min. - ale to zależy od piekarnika, ja zawsze sprawdzam patyczkiem czy się upiekło. 

Po upieczeniu ciasta i ostudzeniu wykładamy na wierzch masę, ja ułatwiam sobie życie i kupuję gotową do karpatki, można udekorować polewą czekoladową.


Gotowe, smaczne i godne polecenia. Smacznego :))
Gorąco pozdrawiam - Małgosia W.