Strasznie szybko minął lipiec, może dlatego, że był bardzo intensywny, zabiegany. W pracy urlopy czyli ktoś wypoczywa, ktoś musi pracować :) nie narzekam bo we wrześniu ja będę wypoczywać ;) a ktoś będzie pracował. W domu też więcej pracy a właściwie w ogrodzie i dziś chciałam Wam pokazać kawałeczek mojego ogródka i pochwalić się tym co udało nam się wychodować.
Numer jeden to brzoskwinia, w tamtym roku zmarzła i nie miała owoców, za to w tym roku pokazała na co ją stać....
...tak bardzo obrodziła, że gałęzie zaczęły się jej łamać i bidulkę musieliśmy podpierać.
Obdarowałam owocami wszystkich w okolicy i w pracy.
Postanowiłam, że zrobię przetwory na zimę aby się nic nie zmarnowało...
...i tu muszę się Wam przyznać, że z brzoskwiń to ja nigdy nic nie robiłam, mowa tu o przetworach - oczywiście :).
Poszłam na tzw. żywioł i obrane, wypestkowane brzoskwinie znalazły swój domek w słoikach zasypane cukrem i zagotowane.
Pierwszą myślą było zrobić dżemy, nawet zaczęłam ale puściły tyle soku, że chyba miesiąc musiałabym je smażyć aby odparować nadmiar.
Po dwudniowym smażenu odlałam sok do butelek, też się przyda, a usmażone owoce do słoików.
Pomoc w kuchni - bezcenna...
Jak widać na załączonym zdjęciu Zuza obiera ze skórki a Jaś sprawdza czy dobre...
Jak widać na załączonym zdjęciu Zuza obiera ze skórki a Jaś sprawdza czy dobre...
...ale cukier do słoika już wsypywał jak należy.
Ogródek mam maleńki i za dużo nie poszaleję, ale trzy krzaczki pomidorków się zmieściły...
...i tym bardziej jestem zadowolona bo pierwszy raz owocują.

Kilka razy próbowaliśmy i nic nam nie wychodziło, nie wiem gdzie robiliśmy błąd, że nie mamy zielonego pojęcia o ogrodnictwie wyszystko robimy na tzw. czuja.
Dobrze, że jest dostęp do odpowiednich gazet, informacje, blogi w internecie i programy z poradami w telewizji np. rok w ogrodzie :0) taka ze mnie ogrodniczka.
Były jeszcze maliny i wiśnie ale taka gapa jestem, że nie zrobiłam zdjęcia... oj, muszę się poprawić :)
Ogródek mam maleńki i za dużo nie poszaleję, ale trzy krzaczki pomidorków się zmieściły...
...i tym bardziej jestem zadowolona bo pierwszy raz owocują.
Kilka razy próbowaliśmy i nic nam nie wychodziło, nie wiem gdzie robiliśmy błąd, że nie mamy zielonego pojęcia o ogrodnictwie wyszystko robimy na tzw. czuja.
Dobrze, że jest dostęp do odpowiednich gazet, informacje, blogi w internecie i programy z poradami w telewizji np. rok w ogrodzie :0) taka ze mnie ogrodniczka.
Były jeszcze maliny i wiśnie ale taka gapa jestem, że nie zrobiłam zdjęcia... oj, muszę się poprawić :)
Kwiatuszki też się znajdą i cieszą oko, jeżówki rosną sobie w ogrodzie i choć czasami mnie korci aby zerwać je do wazonu to szkoda mi i zostawiam je na rabacie.
W te upalne dni dzieci chętnie spędzają czas w ogrodzie gdzie jest trochę cienia.
Uwielbiam patrzeć na swoje Wnuki wspominając beztroskie wakacje u Babci na wsi...
W te upalne dni dzieci chętnie spędzają czas w ogrodzie gdzie jest trochę cienia.
Uwielbiam patrzeć na swoje Wnuki wspominając beztroskie wakacje u Babci na wsi...
...gdzie cały dzień siedziałam pod jabłonką i czytałam książki, szydełkowałam i bawiłam się z kuzynkami, szkoda, że wtedy nie robiło się tak dużo zdjęć, niestety inne czasy :). Dziś tylko wspomnienia...:)
Pozdrawiam z upalnego Dolnego Śląska godzina 11:00 a już 29 stopni C
Małgosia W.
Małgosia W.
Jak ja bardzo Ci zazdroszczę tego ogrodu. Ja mieszkam w bloku i nie mogę sobie pozwolić na taki piękny ogród ale zawsze możesz mnie zaprosić do siebie :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :) od urodzenia mieszkałam we Wrocławiu w blokowisku i moim marzeniem było mieć własny dom z ogródkiem :) i spełniło się :) ogródek choć malutki to cieszy :) Pozdrawiam :)
Usuń